
Dlaczego tak się dzieje? I co to oznacza dla marketerów, którzy muszą konkurować o coraz bardziej podzieloną uwagę konsumenta?
Second screen oznacza korzystanie z więcej niż jednego urządzenia w tym samym czasie – najczęściej oglądanie telewizji przy równoczesnym przeglądaniu internetu na smartfonie czy tablecie. Zjawisko to pojawiło się wraz z upowszechnieniem smartfonów i mediów społecznościowych, które wprowadziły możliwość komentowania i reagowania w czasie rzeczywistym.
Zauważmy, że second screen to nie tylko efekt rozwoju technologii, ale także przejaw przebodźcowania dzisiejszych konsumentów. Wielość bodźców, ciągła dostępność treści i szybkie tempo życia sprawiły, że uwaga widza rzadko kiedy skupia się w pełni na jednym ekranie. I choć marketerzy widzą w tym szansę, z perspektywy psychologicznej nie jest to zjawisko pozytywne – dzielenie uwagi obniża koncentrację, zmniejsza zapamiętywanie i wprowadza chaos informacyjny.
Choć najczęściej mówi się o second screen w kontekście oglądania telewizji, w praktyce zjawisko to coraz rzadziej ogranicza się wyłącznie do TV. W szczególności młodsze pokolenia, które często mają w domu telewizor, ale nie korzystają z tradycyjnej telewizji, łączą ekran główny np. z konsolą do gier albo serwisami streamingowymi (Netflix, Disney+, HBO Max). W takich przypadkach rolę „drugiego ekranu” pełni smartfon lub laptop, na którym jednocześnie przeglądają social media, rozmawiają ze znajomymi, szukają dodatkowych informacji lub robią zakupy online. To pokazuje, że second screen jest dziś zjawiskiem szerszym niż tylko telewizja – dotyczy całej kultury multiekranowej, w której odbiorca nie skupia się już na jednym źródle treści.
Powodów jest kilka i wszystkie są mocno osadzone w codziennych nawykach. Przyjrzyjmy się im:
Telewizja coraz częściej pełni rolę tła – treści płyną w tle, ale to smartfon przejmuje rolę „głównego ekranu”. Konsumenci nie tylko dzielą uwagę, lecz także łączą różne aktywności: oglądają transmisję, sprawdzają statystyki meczu w internecie, komentują w mediach społecznościowych i jednocześnie robią zakupy online.
To oznacza poważne konsekwencje dla reklamodawców. Skuteczność spotów telewizyjnych maleje, ponieważ duża część widzów w tym czasie scrolluje feed na Instagramie czy TikToku. Z drugiej strony, możliwość reagowania i interakcji sprawia, że reklama telewizyjna może wywołać natychmiastową aktywność w internecie – od wyszukania marki po zakup produktu.
Choć second screen wynika z przebodźcowania, marketerzy mogą je obrócić na swoją korzyść. Oto przykłady:
Zjawisko second screen nie jest jednak pozbawione trudności. Największym wyzwaniem jest fragmentacja uwagi – widz rzadko kiedy skupia się w pełni na jednym przekazie. Marketerzy muszą zatem dostarczać spójne i atrakcyjne treści w różnych kanałach jednocześnie.
Kolejnym wyzwaniem jest integracja danych – połączenie informacji z kampanii telewizyjnych i cyfrowych to wciąż dla wielu firm duża bariera technologiczna. Do tego dochodzi ryzyko negatywnego efektu: widz w czasie reklamy może porównać ofertę z konkurencją i wybrać inny produkt.
Second screen to zjawisko, które stało się codziennością dla milionów widzów. Wynika z nowych technologii i zmieniających się nawyków, ale także z przebodźcowania konsumentów, którzy nie potrafią już skupić uwagi na jednym ekranie (cóż, taka zmora naszych czasów...). Dla marketerów oznacza to zarówno wyzwanie, jak i ogromną szansę – odpowiednio zaplanowana kampania może wykorzystać moment, w którym telewizja i internet łączą się w jednym doświadczeniu.
Kluczem jest integracja działań reklamowych oraz tworzenie spójnych, angażujących treści, które prowadzą odbiorcę przez wiele ekranów jednocześnie. Marki, które potrafią w pełni wykorzystać efekt second screen, będą wygrywać walkę o uwagę konsumenta w erze multimedialnej.

Content Marketing Specialist