
💡 Na początek przypomnijmy:
SEO (Search Engine Optimization) – to proces optymalizacji strony internetowej w taki sposób, aby zwiększyć jej widoczność w wynikach wyszukiwania. Obejmuje działania techniczne, contentowe i link-buildingowe, których celem jest przyciągnięcie ruchu organicznego z wyszukiwarek.
GEO (Generative Engine Optimization) – to strategia optymalizacji treści pod kątem generatywnych silników wyszukiwania opartych na sztucznej inteligencji, takich jak AI Overviews. Jej celem jest dostarczanie unikalnych, wartościowych treści, które AI wykorzystuje jako źródło odpowiedzi dla użytkowników.
Sullivan odniósł się do rosnących obaw w branży, że zmiany związane z wyszukiwaniem opartym na sztucznej inteligencji mogą wymusić nowe podejście. Jak wyjaśnił:
„SEO oznacza zrozumienie, w jaki sposób ludzie szukają treści, a następnie przygotowanie takich materiałów, które będą w stanie odpowiedzieć na te potrzeby. (…) Dobre SEO to naprawdę dobre treści dla ludzi”.
Tym samym powtórzył stanowisko Gary’ego Illyesa z Google z lipca, który doradzał, że w obliczu nowej rzeczywistości wciąż wystarczy robić „normalne SEO”.
Sullivan zwrócił uwagę, że branża co kilka lat wprowadza nowe skróty – GEO, AEO, AIO czy LLM SEO – jednak w praktyce chodzi o te same podstawowe działania.
„To, co robiłeś dla wyszukiwarek przez lata i co nazywałeś SEO, nadal jest w pełni właściwe. Dobre SEO to wciąż dobre treści, napisane jasno, unikalne i interesujące – takie, które odpowiadają na pytania użytkowników.”
Jego zdaniem nie warto panikować – kluczowe pozostaje tworzenie wartościowych materiałów i dopasowanie ich do potrzeb odbiorców, a Google stara się tylko coraz lepiej rozpoznawać sygnały, które wskazują na jakość treści.
Podczas sesji pytań i odpowiedzi zwrócono uwagę, że od czasu uruchomienia AI Overviews zauważyć można spadek współczynnika kliknięć (CTR) w wynikach organicznych, mimo wzrostu liczby wyświetleń. To zjawisko znane jest jako tzw. „wielkie rozdzielenie wyszukiwania” – gdy użytkownicy widzą treść, ale nie klikają w link.
Sullivan odpowiedział, że Google nie zamierza przepraszać za tzw. zero-click searches, np. w przypadku prostych pytań faktograficznych („Kiedy jest Super Bowl?”), ponieważ użytkownicy oczekują szybkiej odpowiedzi. Dodał jednak, że Google pozostaje „zobowiązane do nagradzania unikalnych i wartościowych treści oraz wspierania otwartego internetu”. Przyznał też:
„Będą po drodze pewne trudności, ale wasze opinie są słyszane i nadal będziemy starać się to wszystko wypracować.”
Słowa Danny’ego Sullivana są kolejnym potwierdzeniem tego, że fundamenty SEO pozostają niezmienne. Generatywne wyszukiwanie, SGE i inne rozwiązania AI zmieniają sposób prezentacji wyników, ale nie zmieniają faktu, że wartość zawsze leży w treściach odpowiadających na potrzeby użytkowników. GEO nie zastępuje SEO – jest raczej nową etykietą dla działań, które od lat są podstawą widoczności w wyszukiwarce.
Jednocześnie warto zauważyć, że obawy o spadki CTR są uzasadnione. Rozwój zero-click searches i AI Overviews może oznaczać mniej ruchu dla wydawców, nawet jeśli treści są wartościowe. Firmy powinny więc nie tylko dbać o klasyczne SEO, ale też rozwijać własne kanały dotarcia do klientów – newslettery, social media czy społeczności online. To one mogą przejąć część ciężaru w sytuacji, gdy Google zaczyna coraz częściej odpowiadać samodzielnie.
👉 Chcesz połączyć klasyczne SEO z nowymi wyzwaniami GEO i AI? Zapisz się na nasze profesjonalne Szkolenie z SEO – pokażemy Ci, jak budować widoczność i ruch w nowym ekosystemie wyszukiwania.


Content Marketing Specialist